czwartek, 16 lutego 2012

Para Promyków

Dzięki przymusowej przerwie od pracy zrobiłam kilka pstryków Promyków. Nie ma to jak dzienne światło. Nie mogę się już doczekać wiosny…ehh


środa, 15 lutego 2012

Wyrwane chwile


Przedszkolne problemy trochę się chyba na Maćku odbiły bo się rozchorował. Jak na przykładną i współczującą mamę rozchorowałam się razem z nim. Tak więc uzyskaliśmy cały tydzień zwolnienia i kilka chwil razem.






























Nie ma to jak komputer mamy można pograć, porysować, no i porobić głupie miny:)

środa, 8 lutego 2012

Mały jak przecinek

Malutki, włochaty, z rozjeżdżającymi się łapkami... po dłuższym zastanowieniu nazwany Majlo jak przystało na członka rodziny gdzie wszyscy nazywają się na em :)
Dowieziony w sobotę jeszcze przed śniadaniem. Niektórzy domownicy jeszcze pomykali w piżamach.









czwartek, 2 lutego 2012

Stół, szopka i mama

Odwiedzanie zakamarków i fajnych rzeczy u dziadków to jest to co dzieciaki lubią najbardziej. Tym razem Emilka szalała w pojedynkę bo Maciek przysnął w trakcie przemieszczania się samochodem.

Stół przeżył nie jedno odwiedzanie, przez nie jedno pokolenie. Najfajniej siedzi się pod spodem. Pamiętam swojego maleńkiego braciszka (teraz już dorosłego faceta), który usypiał wszędzie gdzie się dało. Pod stołem, a i owszem również zdrzemną się, tyle że postanowił zrobić to w trakcie przechodzenia z jednej strony na drugą. Rezultat był taki, że z jednej strony zwisała mu głowa z drugiej nogi, a brzuszek znalazł przystań na podeście stołowym.

Szopka ma również swoją historię... Jest to domek wykonany dla maleńkiej dziewczynki rękoma jej taty. Tą dziewczynką była moja mama :). Domek nieco obdrapany z powyginanymi deseczkami, ale czyż nie jest dzięki temu cudowniejszy? Mama wypełnia go siankiem i figurkami, które w rączkach dzieci lubią czasem odwiedzać nasz dom. Do tej pory konik mieszka z nami... hmm

Na końcu była jeszcze sesja zdjęciowa na wysięgniku niezbyt pokaźnych moich rąk, z wygibasami babci tak by dziecko się uradowało do szkiełka :)










Dzieła rąk własnych

Po powrocie do domu po feriach na odprężenie podjęliśmy z pierworodnym wysiłek wykonania kilku bliżej nie określonych dzieł.
Dawno nie widziałam tak ochoczo pracującego Maćka.
"Mamo, to ja jeszcze zrobię taksówkę"

A oto rezultaty...








Powoli zastanawiamy się nad przygarnięciem czworonożnego... Ciężko jeszcze :(

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Ferie zwariowane śniegowo

Nie ma to jak w tłumie rozkrzyczanych istot bawić się przez całe dwa tygodnie. Człowiek wraca w szoku do domu i nie wie co ze sobą zrobić, no to siada i wspomina...

Najpierw start o 3 rano żeby dzieci spały z rozmachu:)




















Potem na rozgrzewkę zabawa w śniegu.






















Piękne widoki Agniechy.























































fot. Agniecha Bogus

Szaleństwo na dechach. Mój Ukochany oraz poniżej dziadek z wnuczkiem :)
























































Kolejne wycieczki zakończone drzemką.






































fot. Maciek Kozicki

Córunia mamuni





















fot. Agniecha Bogus


Zimowy portret piegów i zimowej poruszonej radości.







































































I jeszcze kilka zimowych uśmiechów :)




Prawie wszyscy.



środa, 11 stycznia 2012

Pieskie życie

Piesku maleńki,
dziękuję za twoje przytulanie i ogonka merdenie,
za radość i zabawę, za ząbków wypadanie,
za lizanie po uchu i głaskanie po różowym brzuchu,
za towarzystwo kuchenne i siedzenie na kapciach,
za radość dzieci, za klocków gryzienie...

Przeprasza że Cie nie uchroniłam przed niebezpieczeństwem,
że się spóźniłam...